EllaOne znów na receptę?

Choć jest bezpieczna i skuteczna wciąż budzi ogromne emocje i wszystko wskazuje na to, że wrócą czasy, kiedy dostępna była tylko na receptę. Stosowny projekt zmian w przepisach został przyjęty podczas wtorkowego posiedzenia rządu Beaty Szydło. Decyzja zapadła bez konsultacji społecznych.

Wbrew temu, co twierdzą przeciwnicy EllaOne, nie jest to środek aborcyjny. Preparat opóźnia owulację, a więc uniemożliwia zapłodnienie. Jeżeli jednak dojdzie do zapłodnienia, tabletka nie doprowadzi do przerwania ciąży. 

Lek hamuje wydzielanie hormonu luteinizującego, co sprawia, że jajeczko nie może zostać uwolnione z jajnika. A skoro nie opuściło jajnika, nie dostaje się do jajowodu i nie dochodzi do zapłodnienia. Plemniki oczekujące w jajowodach nie są bowiem w stanie dotrzeć do komórki jajowej, aby ją zapłodnić. Pod tym względem EllaOne działa podobnie jak zwykłe tabletki antykoncepcyjne, które również nie dopuszczają do uwolnienia komórki jajowej.

Ważne jest także to, że preparat w żaden sposób nie uszkadza płodu, a zarodek rozwija się w sposób prawidłowy.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że przyjęte przez rząd rozwiązanie - wydawanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych wyłącznie na receptę - jest uzasadnione dobrem pacjenta.

Żródło: Newsweek