Pochówki popłodowe - zwyczaj dawnych lubanian.

Lubańskie muzeum pokazało nową wystawę, jest to kolekcja ceramicznych naczyń znalezionych w piwnicach dawnych domostw. Ich historia i znaczenie to fascynująca opowieść z dreszczykiem. Jej tematem jest lęk przed podmianą dziecka przez demoniczne moce.

Łożysko i pępowina (czyli popłód) uchodziły za przedmioty obdarzone wielką mocą, nie wolno zatem było ich wyrzucać.
W Lubaniu przyjął się zwyczaj jego zakopywania w naczyniu - stąd pokaźna kolekcja ceramiki, którą obecnie możemy podziwiać.



- Pochówek był niezbędny, aby łożysko nie dostało się w niepowołane ręce sił nieczystych, które mogłyby z niego wskrzesić złego bliźniaka noworodka - opowiada dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu dr Łukasz Tekiela. 
- Dziecko zostałoby wówczas wykradzione, a na jego miejsce w kołysce trafiłby „wskrzeszony potworek”, czyli podrzutek, zwany podciepem. Brzydki, koślawy, niezwykle żarłoczny i mający wkrótce umrzeć.

Wyjątkowe jest to, że w okolicznych miejscowościach nie trafiono na tak ciekawe znaleziska. Prawdopodobnie był to lokalny zwyczaj, który zakładał pochowanie popłodów w naczyniach ceramicznych wewnątrz budynku w piwnicach. W innych miastach pochówki robiono najprawdopodobniej w ogrodzie, pod drzewem czy okapem domu i tym samym trudniej je teraz zlokalizować.

Inne wierzenia związane z popłodem:

Należało go zakopać pod progiem albo obok pieca, koniecznie z pępowiną skierowaną ku górze. Jeżeli akuszerka zakopała łożysko odwrotnie albo w ogóle tego nie zrobiła, to odbierała płodność rodzącej.
  
Groźne też było nadepnięcie na łożysko.
Groziło owrzodzeniem nóg, rozjątrzeniem ran, a nawet impotencją i bezpłodnością.

Wiele pań (a coraz częściej także panów) decyduje się na spożycie łożyska wierząc w jego szczególne właściwości zdrowotne.