Szpitale w Łodzi. Brakuje krwi dla dzieci.

Krwiodawców jest tak mało, że dzieci chore na raka muszą czekać nawet kilka dni na krew. 

Rodzice z Łodzi apelują o oddawanie krwi, jest jej tak mało, że niektóre dzieci muszą czekać nawet kilka dni!

Już sam pobyt dla dzieci w szpitalu jest straszny, leczenie trwa długo, a dodatkowe czekanie na krew wcale nie pomaga.

Choroba zaatakowała także 7-letnią dziewczynkę Julkę, która choruje na ostrą białaczkę limfoblastyczną.
Od 2 lat trwa intensywne leczenie na oddziale onkologicznym przy ul.Pankiewicza w Łodzi.
Julka wciąż przyjmuje chemię, niestety chemioterapia powoduje poważne spadki poszczególnych składników krwi. Stąd potrzeby ich uzupełniania.

Niektóre dzieci, zwłaszcza te z rzadszą grupą, czekają nawet kilka dni na krew.
Tutaj dzieci często tak mają, bo po chemii i spadkach morfologii, krew jest dla nich bezcennym lekiem - przyznaje pani Ewelina, mama Julki. 

Żeby w Łodzi krwi nie brakowało, każdego dnia musiałoby ją oddać 200 osób. Średnio jest ich niewiele ponad sto.
Z zapasami krwi mają problem także szpitale, niektóre muszą przekładać planowe operacje.