3 mln zł na kalendarzyk małrzeński?

Ministerstwo Zdrowia chce wydać 3 mln zł na kalendarzyk małżeński. 

Resort szykuje kampanię edukacyjno-społeczną, która ma „sprzyjać płodności”. Jej szacowany koszt to o 3 mln złotych!
Najważniejszy punkt programu to wirtualny kalendarzyk małżeński. Dzięki niemu pary sprawdzą, kiedy najlepiej starać się o dziecko, a kiedy szanse maleją.
Planowane są też spoty radiowe i  telewizyjne.

Ostro zareagował szef resortu zdrowia Bartosz Arłukowicz.
Jedną z pierwszych decyzji ministra Radziwiłła była likwidacja rządowego programu refundacji in vitro. W zamian proponuje Polkom wirtualny kalendarzyk małżeński. Jest to kolejna sytuacja, w której ideologia bierze górę nad wiedzą medyczną. 

Specjaliści są bardzo sceptyczni, słowa Beaty Wróbel ginekolog i seksuolog:
Jeśli ministerstwo chce, by w Polsce rodziło się więcej dzieci, tzw. kalendarzyk małżeński jest znakomitym pomysłem. Zgodnie ze wskaźnikiem Pearla, określającym ryzyko zajścia w ciążę pomimo prawidłowego stosowania antykoncepcji, kalendarzyk nie jest praktycznie żadną metodą antykoncepcji.

Skąd te kontrowersje? Metoda działa u kobiet, które menstruują jak w zegarku, owulują bez odchyleń. Czyli – rzadko. Trzeba też dodać, że obecnie w internecie bez problemu można wyszukać kalendarzyki płodności.

Czy zatem będą to pieniądze wyrzucone w błoto?