Kocia Kawiarnia w trójmieście - skandaliczne zachowanie klientów.

Kocia Kawiarnia w trójmieście musi zmienić regulamin ze względu na skandaliczne zachowanie dzieci i dorosłych.

Pomysł był dobry, zwłaszcza, że takie kawiarnie już funkcjonują w innych miastach. Jednak coś nie wyszło...

Lokal "Biały Kot" został otworzony w Gdyni, przy ulicy Władysława IV. W tym momencie schronienie znalazły tam trzy kotki, jak twierdzą właściciele będzie ich więcej.

Kotków cały czas pilnuje opiekun, są odrobaczone i zaszczepione.

Mamy nadzieję, że dzięki naszej kawiarni ludzie będą mieli okazję się przekonać, jak uroczymi zwierzętami są podopieczni schronisk i zapragną je adoptować
-powiedział współwłaściciel kawiarni.

Jednak już po 3 dniach od otwarcia pojawiły się problemy.

Dzieci biegały po kawiarni bez opieki, wkładały kotom patyczki z piórkami do uszu, krzyczały. Rodzice? Nie reagowali.
Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę dzieciom i dorosłym, ale najczęściej bezskutecznie. W odpowiedzi słyszeliśmy: „To są dzieci, muszą się wybiegać”.
- dodał współwłaściciel.

W funkcjonującym już regulaminie kawiarni można przeczytać prośbę, aby nie brać zwierząt na ręce, nie przeszkadzać im gdy śpią, nie robić zdjęć z fleszem i zwracać uwagę na własne dzieci aby nie robiły im krzywdy.

"Chcemy bardzo wyraźnie zaznaczyć:
Biały Kot to NIE plac zabaw.
Biały Kot to NIE mini-zoo.
Biały Kot to NIE cyrk.

Biały Kot jest domem tymczasowym dla kotów schroniskowych z Gdyńskiego Ciapkowa. Słowo klucz tutaj to "dom" - miejsce gdzie mogą poczuć się bezpiecznie i spokojnie.

W obecnym kształcie jest to jednak nie do przyjęcia - pomimo wielokrotnych próśb i ostrzeżeń, dzieci biegają po całym lokalu bez opieki i nie przestrzegają regulaminu. 
Rodzice bardzo często bagatelizują sprawę, albo wręcz mają pretensje, że nasi pracownicy, albo my sami, zwracamy uwagę ich pociechom. 

Hitem weekendu zdecydowanie zostaje dziewczynka ok. 7 lat, która pierwszego dnia spytała "gdzie są te wszystkie koty?" a na odpowiedź, że pewnie śpią, bo są zmęczone stwierdziła, że "ona płaci więc wymaga, żeby one ją zabawiały". 

Drugie miejsce zajęła Pani ok. 35 lat (pozdrawiamy serdecznie!), która ku uciesze swoich córek (około 8 lat), położyła się na ziemi przy pokoju z kuwetami i włożywszy głowę przez dziurę w drzwiach dla kotów robiła "kicici". Gdy bardzo grzecznie zwróciłem jej uwagę, stwierdziła, że "przecież mogliśmy to gdzieś napisać, że tak nie wolno". Wtedy już nie wiedziałem co odpowiedzieć".
-napisano na Facebooku.


Z powodu zachowania przebywających w lokalu dzieci, właściciele postanowili wprowadzić obowiązkową rezerwację wizyt dla rodzin z pociechami poniżej 10 roku życia.

Komentarze